27 lutego 2021
wstyd_wdowik_jpg_1_of_5
fot. Maurycy Stankiewicz | Nowy Teatr w Warszawie

Wstyd nasz codzienny

„Wstyd” to transmitowany w internecie spektakl Małgorzaty Wdowik, który rozgrywa się jednocześnie na trzech płaszczyznach: w domu matki reżyserki w Strzelcach Opolskich (relacja z tego miejsca przedstawiona jest za pośrednictwem nakręconego przez Agatę Baumgart wideo), na scenie Nowego Teatru w Warszawie i przy biurku Wdowik, gdzie artystka montuje film. Co jakiś czas do pracującej przy laptopie reżyserki dzwoni lub pisze jej matka.

Sekwencja zdarzeń w materiale wideo zarejestrowanym w rodzinnym miasteczku reżyserki nie zawiera nic szczególnego: składają się na nią rwane rozmowy matki z córką, łagodne próby okazania czułości i troski, subtelne obserwacje oraz podsumowania przeszłych związków czy spotkań. W filmie, za który odpowiada przyjaciółka reżyserki, obserwujemy Gosię Wdowik w trakcie codziennych czynności  domowych – przymierzającą z matką ubrania, myjącą magnesy zdobiące lodówkę, przygotowującą obiad. Widzowie stają się też świadkami odwiedzin dwóch kobiet u babci najmłodszej kobiety – matki jej matki. Podczas tego spotkania kamera Baumgart nie filmuje z wnętrza pomieszczenia; starszą kobietę widać jedynie z pewnej odległości, z profilu. Nie jest jasne, czy zabieg ten podyktowany został wolą reżyserki lub jej matki czy babki, a jeżeli tak – czy stoi za nim właśnie wstyd – być może za warunki, w jakich żyje staruszka. Mógłby to być też wstyd za jej zachowanie, wygląd, wypowiadane przez nią słowa. Ale może to decyzja wynikająca z założeń produkcyjnych, mająca podkreślić treść informacji, jakie z wideo zdobywamy o babci Wdowik – starsza kobieta żyje bez lustra, niemal bez kontaktu ze światem zewnętrznym i w zasadzie nie opuszcza swojego domu (ze względu na strach? niechęć? niemoc wynikającą ze stanu zdrowia?).

Pomiędzy filmowymi sekwencjami w żywym planie na scenie Nowego Teatru pojawiają się biorące udział w spektaklu aktorki: Ewa Dałkowska, Jaśmina Polak i Magdalena Cielecka. Dałkowska i Polak wcielają się w role matki i córki: niezależnie od ich wieku, nie zawsze jest jasne, która z nich akurat gra którą. W spektaklu płynnie przechodzą pomiędzy kreacjami; żadna z nich nie kreśli postaci wyrazistą, grubą kreską – nie wiadomo, o dokładnie jaką matkę i konkretnie którą córkę chodzi – role są na tyle uniwersalne, że nie czuję potrzeby wiązania ich z rzeczywistymi osobami. Wypowiedzi matki i córki oraz szkicowane sytuacje, w których się znajdują, to raczej przebłyski relacji i sygnały zdarzeń, a nie skrupulatnie wskazane fakty. Kobiety na scenie także się przebierają – wybrane dla nich ubrania (zapewne przez – odpowiedzialną w spektaklu za kostiumy – Jadwigę Wdowik) opatrzone są podpisami: „w tym jest mi wygodnie” czy „to nie pasuje do kobiety w moim wieku”. W rozmowach wspominają przeszłość – kreślą charakterystykę dziadka alkoholika, opisują wnętrze domu babci. Magdalena Cielecka co jakiś czas pojawia się w roli narratorki – zarówno w materiale filmowym, jak i na scenie. To obiektywna obserwatorka, głos komentujący z zewnątrz sytuację, w jaką uwikłane są pozostałe postaci.

Przedstawienie zostało zrealizowane w Nowym Teatrze w Warszawie jako trzecia, ostatnia część tryptyku Wdowik o emocjach (po „Strachu” w TR Warszawa i „Gniewie” w Teatrze Powszechnym w Warszawie). Jak wspomina reżyserka, początkową inspiracją do powstania tego spektaklu były dwie głośne w ostatnich latach książki: „Powrót do Reims” Didiera Eribona i „Koniec z Eddym” Édouarda Louisa, obie w sposób przełomowy podejmujące kwestię wstydu społecznego i jego dziedziczenia. Trzeba jednak zaznaczyć, że „Wstyd” Wdowik jest daleki od intelektualnego dyskursu – jego główną siłą jest właśnie to, co wymyka się teoretycznym ujęciom: nienazywane emocje, afekty, subtelności, napięcia. W przedpremierowych zapowiedziach reżyserka często podkreślała, że emocje – jej własne, ale też oglądających spektakl widzów – konfrontowane są w widowisku z konkretnymi przestrzeniami. Łączą się z podupadłym domem babci, z rodzinnym domem w Strzelcach Opolskich, wreszcie – z Nowym Teatrem na Mokotowie, miejscem modnym i onieśmielającym.

Pomimo rezygnacji z bezpośredniego odwoływania się do dzieł Eribona i Louisa, spektakl rzeczywiście rezonuje społecznym wymiarem wstydu – może nie tyle skupiając się na kwestii jego dziedziczenia, ile odnalezienia własnej perspektywy dla tego, czego dziś wstydzimy się i czego wstydzą się wcześniejsze pokolenia. Jadwiga Wdowik, opuszczając małą miejscowość i przenosząc się do niewielkiego miasteczka, zostawiła za sobą dom matki – ubogi, zaniedbany, nieremontowany. Czy dzisiaj wraca tam z poczuciem wstydu? Co może go prowokować? Jej córka, reżyserująca przedstawienie w stołecznym teatrze, odwołuje się do swoich korzeni i pokazuje światu własny dom rodzinny. Jakie emocje jej towarzyszą?

Spektakl powstał po niemal roku lockdownu i przymusowej izolacji. Bezwiednie – a może całkiem świadomie – opisana w nim została sytuacja wielu młodych ludzi w Polsce, którzy wobec problemów na rynku pracy i potrzeby organizacji życia w „nowej” pandemicznej rzeczywistości, zmuszeni zostali do powrotu do rodzinnych domów, przełykając przy tym potencjalny wstyd.

Siła wstydu dla nikogo nie powinna być abstrakcyjna – jest on naszym doświadczeniem. Dlatego nie sam tytułowy afekt stanowi o wymowie przedstawienia. Spektakl wzbogaca bowiem dyskurs dotyczący relacji rodzinnych. Niezwykle wyważone, pozbawione patosu sceny w domu reżyserki przełamane zostają obecnością narratorki (będącej głosem aspiracji, idealnym obrazem samej siebie) i dialogami między Dałkowską i Polak. Realność rodzinnego wnętrza, zestawiona ze sztucznością teatru (w przypadku premiery online sztucznego w sposób szczególny: na ekranach oglądamy, jak ktoś gra w pustym teatrze, do kamery) świetnie obrazuje zamiar Wdowik wyrażany przed premierą: we wstydzie odkryć można źródło własnej siły. To, co zawstydza Wdowik (jej pochodzenie, sytuacja jej matki i babki, własna kondycja finansowa), można próbować ukryć, ale też – jak w stanowiącym element spektaklu filmie – wyeksponować. Ukazanie rzeczy zawstydzających jest nie tylko gestem wyzwalającym, lecz pozwala też podać w wątpliwość normy, które daną cechę, zachowanie czy fakt każą uznać za wstydliwą.

W filmowych scenach jest dużo milczenia, niedopowiedzeń i zakłopotania, podczas gdy w gmachu Nowego Teatru z całą mocą wybrzmiewają zdania o kleistej wilgoci w domu babci czy dziadku, którego zdjęcie – w kiczowatej, niedopasowanej ramce w kształcie aniołka – znajduje się w szafie. Postać, w którą wciela się Dałkowska, „marudzi” przy wkładaniu wybranych dla niej kostiumów; w filmie matka komplementuje córkę ubraną we wskazaną przez nią sukienkę, chociaż na twarzy Wdowik maluje się niezadowolenie. Waha się, czy powstrzymać komentarz i nie psuć przyjemności matce, czy jednak przyznać się do odmiennego gustu.

Niepomijany w spektaklu temat wstydu społecznego to ważkie zagadnienie, jednak dla mnie ważniejszym wydało się celne uchwycenie wstydu codziennego, rodzinnego. Rozgrywającego się w ciągłym niedopasowaniu, uciążliwości bycia razem – nie dlatego, że się nie kochamy albo leżą między nami nierozwiązane sprawy i nieprzegadane konflikty, a dlatego, że jakoś z siebie wyrośliśmy, a może nigdy do siebie całkiem nie dotarliśmy. To wstyd okazywania uczuć, wstyd użycia jednoznacznych słów w odpowiednim momencie, by określić nimi dokładnie to, co ma zostać nazwane. Jak podsumowuje Jadwiga Wdowik: tym wstydem jest chyba życie.

 

Weronika Murek, Małgorzata Wdowik, „Wstyd”
reżyseria: Małgorzata Wdowik
współpraca dramaturgiczna: Olga Drygas
materiały dokumentalne, montaż filmu: Agata Baumgart
operator kamery: Agata Baumgart / Michał Stajniak
reżyseria światła, przestrzeń: Aleksandr Prowaliński
muzyka: Jan Rabiej
kostiumy: Jadwiga Wdowik
Międzynarodowe Centrum Kultury Nowy Teatr w Warszawie
premiera: 7.02.2021

Pop o kochaniu
25 lutego 2021

Pop o kochaniu

To książka dla wszystkich „osób, które chcą być kochane”. Kochanie jest powszechne i demokratyczne – ale właśnie może zbyt powszechne, a zarazem zbyt indywidualne, by uważać, że można nadać ten sam komunikat do wszystkich, nikogo przy tym nie krzywdząc...

February 24th. Entering the town of Twin Peaks
24 lutego 2021

February 24th. Entering the town of Twin Peaks

Stwierdzenie, że serial Davida Lyncha i Marka Frosta zmienił telewizję, to truizm. O jego znaczeniu dla kultury świadczy częste narzędziowe sięganie po „Twin Peaks” przez nasze autorki i autorów – jako punkt odniesienia, element zestawienia, matrycę, metaforę…